**Problem depresji dotyka coraz więcej osób. Wielu z nas nie jest w stanie udźwignąć ciężaru swoich codziennych obowiązków, pojawiających się problemów, czy utraty bliskich. Anna Morawska, dziennikarka „Panoramy” oraz autorka książki „Twarze depresji”, w wywiadzie z „Newsowymi” tłumaczy, że depresja to choroba jak każda inna, więc powinniśmy pozwolić cierpiącym na nią ludziom żyć normalnie. Opowiada również o rozpoczynającej się niedługo kampanii „Twarze depresji”, której jest pomysłodawczynią. **
KATARZYNA TUROS: Dlaczego zdecydowała się Pani napisać książkę „Twarze depresji”?
ANNA MORAWSKA: Robiłam felieton do „Panoramy” o Justynie Kowalczyk, o tym jak po raz pierwszy opowiedziała o swoich zmaganiach z depresją. Po pracy wracałam do domu metrem i trzymałam na kolanach tekst tego felietonu. Siedząca obok mnie pani zerknęła na niego i powiedziała mi, że ona też choruje na depresję. Opowiedziała mi całe swoje życie, że była piękną kobietą, za którą szaleli mężczyźni, miała męża i pracowała jako fryzjerka. Była bardzo szczęśliwa. Niestety los napisał jej smutny scenariusz. Zmarł jej mąż, a ona została sama, bo nie mieli dzieci. Zapadła na depresję i straciła pracę. Opowiedziała mi też o swoich myślach i próbach samobójczych. Obecnie jest na zasiłku socjalnym, bo zabrakło jej paru lat do osiągnięcia wieku emerytalnego. Jeszcze tego samego wieczoru powstał w mojej głowie projekt tej książki. Chciałam pokazać, że ta choroba nie jest wymysłem gwiazd, nie dotyka tylko osób pokroju Justyny Kowalczyk, ale jest też problemem zwykłych ludzi.
Jak wpadła Pani na pomysł zorganizowania kampanii dotyczącej walki z depresją?
Pomysł na tę kampanię zrodził się we mnie podczas pisania książki „Twarze depresji”. Rozmawiałam wówczas z bardzo wieloma osobami cierpiącymi na depresję. Zauważyłam dzięki temu, że dla nich największym problem jest brak zrozumienia, wsparcia i akceptacji. Stąd wzięło się też hasło na mojej książce „Nie oceniaj. Zaakceptuj.”. Doszłam jednocześnie do wniosku, że dobrze by było zrobić kampanię społeczną. Nie ukrywam, że nigdy wcześniej nie podejmowałam się stworzenia takiego przedsięwzięcia, więc stanęłam przed sporym wyzwaniem.
Zgłosiła się gdzieś Pani z prośbą o pomoc?
Tak. Z tym pomysłem poszłam do fundacji „ITAKA” oraz do stowarzyszenia „Aktywnie przeciwko depresji”. Obie te organizacje robią bardzo wiele na rzecz osób cierpiących na tę chorobę. Np. „ITAKA” umożliwia bezpłatne i anonimowe konsultacje z psychiatrą, zarówno za pomocą antydepresyjnego telefonu zaufania jak i drogą mailową. Razem z tymi organizacjami doszliśmy do wniosku, że taka kampania rzeczywiście jest potrzebna. Wystąpiliśmy do Rzecznika Praw Obywatelskich, który od razu zgodził się objąć honorowy patronat.
Jak będzie wyglądała ta kampania?
Przygotowałam dwa spoty telewizyjne i spot radiowy. Robiłam wywiady zarówno telewizyjne jak i radiowe z gwiazdami, które dołączyły do naszej kampanii. Wszystkie te materiały będą dostępne dla mediów do bezpłatnego wykorzystania w relacjach na temat kampanii. Osoby zainteresowane tym tematem będą miały okazję odsłuchać i zobaczyć, co znane osoby mają do powiedzenia o depresji na naszej stronie internetowej www.twarzedepresji.pl. Będą one tam udostępnione od 30 września, ponieważ oficjalnie nasza kampania rusza 1 października w Europejskim Dniu Walki z Depresją.
Ale już teraz na Państwa stronie internetowej znajdują się pewne publikacje…
Na naszej stronie internetowej umieściłam szereg tekstów tłumaczących czym jest depresja, jak ją zdiagnozować, gdzie szukać pomocy, jak pomagają nasze organizacje pozarządowe, czym się różni depresja u dzieci od tej u osób dorosłych, itp.
Co jest głównym celem tej kampanii?
Przełamywanie stereotypów związanych z depresją i dodatkowo zachęcenie jak największej liczby osób cierpiących na tę chorobę do podjęcia leczenia. Z badań wynika, że co drugi Polak chorujący na depresję nie leczy się. A nie jest tajemnicą, że depresja nieleczona jest chorobą śmiertelną. Jest to spowodowane tym, że jednym z objawów depresji są myśli samobójcze, które wraz z pogłębianiem choroby mogą skończyć targnięciem się na własne życie. W Polsce około 1,5 mln osób choruję na depresję. Z policyjnych statystyk wynika, że tylko w zeszłym roku ponad 6 tys. Polaków popełniło samobójstwo. Jest to ogromna liczba. Dlatego musimy zrobić co w naszej mocy, by powstrzymać ten przerażający trend. Mam również nadzieję, że ta kampania pomoże otworzyć nowy etap w naszym kraju, w którym to osoby chorujące na depresję przestaną być postrzegane jako „wariaci”, a będą postrzegane jako zupełnie normalne osoby.
Napotkała Pani jakieś problemy podczas organizacji kampanii?
Borykałam się z problemem jakim był brak funduszy. Oczywiście zarówno ja jak i ambasadorzy robiliśmy wszystko za darmo. Były jednak wydatki nie do przeskoczenia: założenie strony internetowej, wykonanie bilbordów, które zawisną w Warszawie. Na to wszystko musiałam znaleźć sponsorów. Udało mi się to dzięki wydawnictwu „Świat Książki”, które mocno zaangażowało się w promowanie wiedzy na temat depresji. Zrobili to zarówno poprzez wydanie mojej książki, jak i przez wsparcie finansowe naszej kampanii. Wsparcia udziela nam również uczelnia SWPS, która umożliwia zorganizowanie konferencji otwierającej naszą kampanię, jak również pomaga nam medialnie.
Jak wspomina Pani gromadzenie materiałów do książki?
To były dla mnie bardzo trudne rozmowy. Wiązało się to z wysłuchanie naprawdę wielu trudnych i ciężkich ludzkich doświadczeń. Depresja wiąże się z takimi objawami, jak utrata energii, utrata zainteresowań, ale przed wszystkim utrata chęci życia i myśli samobójcze. Wielu bohaterów mojej książki próbowało odebrać sobie życie. Te wszystkie historie są niezwykle przejmujące i ciężkie do udźwignięcia. Ale musiałam przez to wszystko przejść, bo bardzo mi zależało, żeby ludzie dowiedzieli się czym naprawdę jest depresja.
Zauważyła Pani jakieś zmiany po jej publikacji?
Zgłasza się do mnie wiele osób cierpiących na tę chorobę, które chcą zacząć o tym mówić. To jest dla mnie ogromny sukces, że te osoby zaczynają „wychodzić z ukrycia”. Tu naprawdę nie ma się czego wstydzić. Ludzie w końcu przestają się bać, że zostaną naznaczone piętnem osoby leczącej się na chorobę psychiczną. To jest choroba psychiczna, ale jeśli osoba na nią cierpiąca rozpoczyna leczenie, to naprawdę nie sposób jej odróżnić od osoby zdrowej. Dlatego dajmy ludziom przyzwolenie na to, żeby chorować. Nie skreślamy osób, które mówią o tym, że chorują na cukrzycę czy raka, nie wykluczajmy więc tych, którzy chorują na depresję.
Czy można mówić o dyskryminacji społecznej osób chorych na depresję?
Niestety tak. Armia ludzi leczących depresję jest na rentach socjalnych. Są oni źle postrzegani przez pracodawców, przez co zostali wyrzuceni na margines społeczny. W zeszłym roku ZUS wydał na renty dla nich około 700 mln złotych. Jest to nie tylko obciążenie dla budżetu, ale przede wszystkim odebranie tym ludziom szansy na normalne życie. W większości przypadków, jeśli osoby chore podejmują leczenie są jak najbardziej zdolne do pracy, a co więcej odnoszą sukcesy. Przykładem mogą być moi koledzy z „Panoramy”, będący ambasadorami tej kampanii. Ludzie często z szokiem przyjmują, że osoba rozpoznawalna publicznie, która kojarzy nam się z uśmiechem na twarzy i z wielkimi osiągnięciami, może cierpieć na depresję. Właśnie dzięki temu, że podjęła leczenie i zaczęła walkę o siebie, dzisiaj może się uśmiechać.
A co poradziłaby Pani bliskim osób cierpiących na depresję?
Kiedyś jak pracowałam w szpitalu psychiatrycznym z pacjentami w depresji to usłyszałam od pani terapeutki taką złotą myśl: „z pacjentami cierpiącymi na depresję im wolniej tym szybciej”. Im więcej damy im wsparcia i cierpliwości, tym oni szybciej wrócą do formy i terapia odniesie sukces. Nie naciskać, nie mówić „weź się w garść”, tylko wesprzeć i motywować do tego, by podjąć walkę o swoje życie i zdrowie. Bardzo ważne jest, żeby zrozumieć, że depresja nie jest wymysłem gwiazd, nie jest chimerą człowieka, ani wymówką, żeby nie iść do pracy. To naprawdę jest poważna choroba. Trzeba podjąć trud, żeby zmotywować chorego do leczenia, poprzez np. pokazanie mu, co może stracić nie walcząc o siebie.