Anna Popiołek 2013-11-13, ostatnia aktualizacja 2013-11-12 21:14:21
Jak zabezpieczyć się na wypadek poważnej choroby czy utraty pracy? - Lepiej oszczędzać, niż się ubezpieczać - przekonują analitycy. Solidna poduszka finansowa to minimum sześć naszych miesięcznych pensji
Marta jest architektem. Ostatnich parę lat pracowała w biurze architektonicznym. Kryzys dał się we znaki i nagle zamówienia się skończyły. Jej zespół został rozwiązany, we wrześniu firma rozwiązała umowy z kilkoma osobami. Od prawie dwóch miesięcy Marta jest bez pracy. Szuka nowej, ale na razie bez skutku.
Na szczęście udało jej się wcześniej odłożyć równowartość mniej więcej dwóch pensji. Kiedy straciła pracę, zacisnęła pasa. Dzięki temu zaoszczędzone pieniądze starczą jej na dłużej niż dwa miesiące. Jednak pewne stałe koszty ponosić musi, m.in. ratę kredytu mieszkaniowego, czynsz, abonament za telefon czy wydatki na jedzenie.
Takich jak Marta jest wiele więcej. Niestety dopiero w takich sytuacjach większość z nas zdaje sobie sprawę, jak ważne jest zabezpieczenie na trudniejsze czasy. Żelazna rezerwa finansowa nie jest standardem dla większości osób.
Taka poduszka finansowa chroni nas przed negatywnymi przyszłymi wydarzeniami, których nie da się przewidzieć. Utrata pracy, choroba, wypadek, nagły wydatek mieszkaniowy - w takich sytuacjach poduszka finansowa zapewnia miękkie lądowanie i psychiczny komfort.
Eksperci alarmują, że oszczędności na czarną godzinę powinny być zasadą, a nie wyjątkiem.
Oszczędności, które zapewnią spokój
O jakich kwotach mówimy? Z najnowszego badania Banku Millennium wynika, że według respondentów wystarczająca poduszka finansowa powinna być większa niż 10 miesięcznych pensji lub innych dochodów. Taką odpowiedź wybrała ponad połowa ankietowanych (57 proc.). Jedna piąta ankietowanych uważa, że powinno to być 6-9 pensji, tyle samo obstaje przy tym, że nie powinno to być mniej niż równowartość 3-5 pensji.
Wśród pracujących jedna trzecia szacuje, że po utracie pracy oszczędności starczą na najwyżej miesiąc życia na obecnym poziomie. Z grupy ludzi zamożniejszych niemal dwie trzecie kalkuluje, że po utracie pracy oszczędności starczą na przynajmniej pół roku życia bez specjalnego zaciskania pasa.
Według analityków minimum to sześciokrotność naszych miesięcznych dochodów. - Choć aby poduszka finansowa rzeczywiście zapewniła nam miękkie lądowanie po utracie pracy lub zdrowia, powinna oscylować w granicach dziesięciu miesięcznych pensji - mówi ekspert Banku Millennium.
Ile zajmuje znalezienie nowej pracy?
Dlaczego akurat sześć pensji? Jak wynika z sondy przeprowadzonej przez portal Rynekpracy.pl, niemal połowa badanych (48 proc.) poszukiwała pracy, w której obecnie pracuje, nie dłużej niż trzy miesiące. Od trzech miesięcy do roku poszukiwanie pracy zajęło ponad jednej trzeciej ankietowanych (35 proc.). Jedynie 8 proc. respondentów szukało pracy od 13 miesięcy do 2 lat, zaś powyżej 2 lat pracy szukała co 10. przebadana osoba.
Jak z kolei wynika z danych z badania GUS-u “Aktywność ekonomiczna ludności Polski” za trzeci kwartał 2012 r., najczęściej bezrobotni znajdowali pracę w okresie od 7 do 12 miesięcy od rozpoczęcia poszukiwań (22 proc.). Równie wielu badanych (21 proc.) poszukiwało pracy dłużej niż rok - od 13 do 24 miesięcy. - Długość okresu poszukiwania pracy zależy m.in. od płci, miejsca zamieszkania, wykształcenia. Jednakże największy wpływ na długość tego okresu ma wiek: im osoba starsza, tym dłużej szuka pracy - komentuje Diana Turek z Sedlak & Sedlak.
Jak grube są prawdziwe poduszki
Ile oszczędzamy? Jedna trzecia osób, które są w stanie odkładać pieniądze, stara się zaoszczędzić ponad 10 proc. zarobków. Mężczyźni starają się odkładać nieco więcej. Osoby młodsze starają się odkładać większą część swoich dochodów niż starsze. Skłonność do oszczędzania rośnie też istotnie wraz ze wzrostem dochodów.
Podsumowując - połowa Polaków generalnie ma poczucie potrzeby zabezpieczania się finansowego.
Kiedy zapytano Polaków, ile udało im się odłożyć w ostatnim miesiącu, połowa powiedziała, że nie udało im się zaoszczędzić ani złotówki. A u seniorów jest jeszcze gorzej. Jedna trzecia z nich zadeklarowała, że w tym półroczu nie uda się im odłożyć żadnych pieniędzy.
Wyniki badania świadczą jednocześnie, że kobiety i mężczyźni inaczej postrzegają bezpieczeństwo finansowe. Kobiety nieco częściej czują się zabezpieczone i zadowolą je mniejsze kwoty oszczędności. Mężczyźni do poczucia bezpieczeństwa potrzebują większych oszczędności. Nieco częściej starają się systematycznie odkładać pieniądze. Z drugiej strony to mężczyźni częściej uważają, że wydają niepotrzebnie pieniądze i że przepuszczają większe kwoty.
Jak się zabezpieczać?
Analitycy są zgodni: najlepiej mieć na czarną godzinę odłożone pieniądze na koncie oszczędnościowym. Wtedy nasze pieniądze nie przyniosą nam kokosów, ale będą chronione przed inflacją. Obecnie oprocentowanie kont oszczędnościowych nie rozpieszcza. To przez obniżki stóp procentowych. Możemy liczyć średnio na 3 proc. Ale ostrożnie! Jedne dają ponad 3 proc., inne - poniżej 1 proc. Więc z najlepszych kont oszczędnościowych wyciśnie się mniej niż 0,5 proc. czystego zysku.
To mało, ale chodzi o to, żebyśmy mogli po część naszych oszczędności sięgnąć w każdej chwili. Najlepsze do tego jest właśnie konto oszczędnościowe, ale trzeba pamiętać, że tam też są haczyki. Zwykle jest tak, że pierwsza wypłata w miesiącu kalendarzowym z konta jest bezpłatna, a za każdą kolejną zapłacimy nawet 10 złotych.
W każdej chwili po pieniądze można sięgnąć również, zrywając standardową lokatę terminową. Ale wtedy bank odda nam kapitał, a odsetki przepadną.
Nie natnij się na polisę
Nieliczni eksperci przekonują, że nie tylko oszczędnościami można się zabezpieczyć na wypadek takich sytuacji. A może jednak ubezpieczenie? “W przypadku wystąpienia zdarzenia objętego ubezpieczeniem otrzymasz pomoc finansową, którą możesz przeznaczyć na pokrycie wydatków, np.: opłat eksploatacyjnych, czynszu za mieszkanie, opłat za prąd, gaz, rachunków telefonicznych (stacjonarne, komórkowe), abonamentu RTV (w tym telewizja kablowa, internet), czesnego z tytułu edukacji dzieci (przedszkola, szkoły)” - reklamują się towarzystwa ubezpieczeniowe.
Brzmi nieźle. A jak jest naprawdę? Za 27 zł miesięcznie możemy ubezpieczyć się od utraty pracy na sumę… 7 tys. zł. Jest jeszcze jedno obostrzenie: co miesiąc dostaniemy tylko tysiąc złotych. Czy rzeczywiście zgodnie z obietnicami ubezpieczyciela taka kwota wystarczy nam na czynsz, opłaty za prąd, gaz, wodę, rachunki telefoniczne, abonament RTV? I nawet jeszcze zostanie na czesne naszych dzieci?
I na tym nie koniec. Taka polisa nie działa od momentu, kiedy kupimy ubezpieczenie. Jeśli stracimy pracę od razu po zakupie ubezpieczenia, firma nie wypłaci nam nawet złotówki. Ochrona rozpoczyna się po upływie 90 dni (a w przypadku zwolnień grupowych - po upływie 12 miesięcy!) od dnia następnego po dniu przystąpienia do ubezpieczenia.
Nie obędzie się też bez wizyty w urzędzie pracy. “Utrata pracy musi być potwierdzona przez urząd pracy nadaniem ubezpieczonemu statusu bezrobotnego z prawem zasiłku” - przypominają ubezpieczyciele.
Dla “Gazety”:
Na tzw. czarną godzinę, czyli na wypadek poważnej choroby czy utraty pracy, powinniśmy mieć odłożoną sześciokrotność naszych dochodów. Nie możemy być hurraoptymistami i liczyć na to, że szczęście będzie nam wiecznie sprzyjało.
Pracę możemy stracić zawsze, nie z naszej winy, i bardzo trudno będzie nam przewidzieć takie zagrożenie. Co ważne - niekoniecznie od razu znajdziemy następną. Dlatego oszczędności na poziomie sześciokrotności naszych miesięcznych dochodów to minimum. Ten okres odpowiada średnio okresowi pomiędzy utratą jednej pracy i uzyskaniem nowej.
Do oszczędzania na takie wypadki najlepiej wybrać taki produkt, który pozwoli łatwo sięgnąć po te środki. Najlepsze w tej sytuacji będzie konto oszczędnościowe. Dziś są one odrobinę gorzej oprocentowane niż lokaty, ale nie są to tak duże różnice.
Nie jestem fanem ubezpieczenia od utraty pracy, ono się lepiej sprawdza przy produktach kredytowych. Zastanawiając się nad zakupem takiej polisy, zawsze spójrzmy na koszty. Najczęściej okazuje się, że lepiej gromadzić oszczędności samemu, niż płacić składki na ubezpieczenie. f
Idealnie byłoby, gdyby każdy z nas posiadał poduszkę finansową o równowartości minimum 10-miesięcznych dochodów. Wiemy jednak, że dla wielu osób jest to cel trudny do osiągnięcia. Wydaje się, że trzy miesięczne pensje odłożone na wypadek utraty pracy czy innych nieprzewidzianych zdarzeń stanowią absolutne minimum.
Potwierdzają to badania - blisko trzy czwarte z nas uważa, że aby czuć się finansowo zabezpieczonym, należy mieć zaoszczędzone przynajmniej trzy miesięczne pensje. Żeby to osiągnąć, ważna jest regularność i właściwe nawyki. Zwłaszcza dla tych, którzy nawyk oszczędzania dopiero w sobie kształtują, istotna jest elastyczność produktów. Optymalnym rozwiązaniem jest dla nich konto oszczędnościowe, które z jednej strony pozwala pomnażać oszczędności, a z drugiej umożliwia swobodny dostęp do środków. f
W następnym odcinku: Jak odkładać pieniądze? Metody i sposoby na oszczędzanie. Aspekty psychologiczne a różne sposoby oszczędzania
Więcej na: wyborcza.biz/madreoszczedzanie
Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA