Home

Tags: Dmuchol group work psychology

Rozmowa z Jerzym Dmuchowskim

Z *Jerzym Dmuchowskim   * Psychoterapeutą z Laboratorium Psychoedukacji Rozmawia Justyna Dąbrowska

Wszystko mi się bardzo nie podobało. W czasie przerwy wychodziłem do lasu, żeby już nie mieć nic do czynienia z ludźmi z mojej grupy. A potem się bardzo zmieniło, zaangażowałem się. I wyjeżdżałem z  poczuciem, że moje życie jest w moich rękach, że bardzo dużo mogę z nim zrobić. Właściwie wtedy mi się wydawało, że wszystko z nim mogę zrobić. To było świetne uczucie. Odtąd, na cokolwiek się na serio decydowałem, za cokolwiek się zabierałem, angażowałem się w pełni i w związku z tym dużo mi się w życiu udawało.

Kiedy ogłoszono pierwszy nabór uczniów do Laboratorium na coś takiego jak dzisiejsze Studium Psychoterapii, w 1980 roku, to zdecydowałem się startować i zostałem przyjęty.

Dokładnie nie pamiętam, kto wymyślił tę nazwę, może Wojtek Eichelberger, może Jacek Santorski, ale od razu mieliśmy w zespole wątpliwości czy jest właściwa. Nadal je mamy, bo czasami ludzie myślą, że w Grupie Otwarcia trzeba się „otworzyć”.

A to jest nieporozumienie, bo przecież nie można się otworzyć tylko dlatego, że „trzeba”.  To sprzeczność sama w sobie. Tu nie tyle chodzi o to, żeby się otworzyć, tylko o to, że jeżeli się jest zamkniętym to, żeby dzięki udziałowi w grupie móc doświadczyć i zrozumieć swoje zamknięcie z jego złożonością, dynamiką i kontekstem. Rzeczywiście ludzie często się otwierają na takiej grupie, ale nie to jest celem. To raczej jest efekt uboczny całego procesu.

Może rzeczywiście nazwa nie jest zbyt szczęśliwa, ale nie wymyśliliśmy lepszej.

Można też tę nazwę rozumieć w ten sposób, że to jest „otwarcie”, czyli początek pracy nad sobą. Poznawania siebie, brania spraw w swoje ręce, kierowania sobą i swoim życiem.

Tu bardziej odpowiednie jest określenie „intensywne, grupowe doświadczenie o charakterze rozwojowym”.

Natomiast jeśli myśleć o tym, że psychoterapia może powodować wzrost świadomości, czy odpowiedzialności,  to grupa otwarcia również przynosi takie efekty. Można więc powiedzieć, że chociaż to nie jest psychoterapia, nie jest działanie nastawione na leczenie to można tam odbyć jakiś fragment swojej psychoterapii.

Wręcz doradzamy, że jeżeli ktoś nie ufa, czy się boi, czy wstydzi, tożeby tego nie przełamywał, nie przekraczał na siłę, tylko ewentualnie tym się zajął, właśnie tym brakiem poczucia bezpieczeństwa.

Można powiedzieć, że prowadzący są trochę w tańcu z grupą – we współdialogu, współbyciu, czy współoddziaływaniu. Prowadzący prowadzą grupę ku głębszemu intensywnemu doświadczeniu i większemu zrozumieniu. Organizują sytuację, która polega na uczeniu się poprzez doświadczenie. Inspirują i zachęcają, by rozmawiać o tym, co tu i teraz dzieje się między nami w grupie.

A ponieważ wszystko sprzyja temu, żeby w takiej grupie było bezpiecznie, to ludzie mogą zacząć doświadczać, a także wyrażać, różne uczucia, myśli i pragnienia, których do tej pory bali się świadomie przeżywać, a tym bardziej wyrażać.

-** A po co są zajęcia dodatkowe?**


Tags: Dmuchol group work psychology

Home