Home

Tags: zen

Shikantaza – Zazen tylko siedzenia

Shohaku Okumura

Mój nauczyciel Roshi Uchiyama w swojej książce „Otwieranie dłoni myśli” mówi, że „prawidłowe zazen to przyjęcie właściwej postawy i powierzenie jej wszystkiego”. Brzmi to dość prosto, lecz w praktyce nie jest łatwe. Zawsze coś robimy z naszym umysłem. Przypominamy myśliwego, który chce coś ustrzelić. Kiedy mamy jakiś przedmiot lub cel, myślimy o najlepszym sposobie, w jaki go możemy osiągnąć. Kiedy znika przedmiot, to jak można coś złapać?

Nie tylko w zazen, ale ogólnie w naukach buddyjskich, podstawowe podejście czy też rozumienie rzeczywistości, to brak oddzielenia pomiędzy mną a innymi, przedmiotem i podmiotem. Jednak ponieważ cały czas jesteśmy jak ten myśliwy, to zwykle istnieje dla nas podmiot i przedmiot. Dopóki jesteśmy w tego rodzaju relacji z przedmiotem, nasze podejście jest niezgodne z podstawą buddyzmu. Nawet jeśli chcemy osiągnąć oświecenie, rzeczywistość, spokój umysłu, to jeśli te rzeczy są przedmiotami na zewnątrz, jesteśmy w niezgodzie z nauką o pustce. Pustka oznacza brak przedmiotu i podmiotu, wszystko działa jako całość. Tak w rzeczywistości wygląda nasze życie, nie ma polującego ani przedmiotu polowania. W zazen nasze życie jest całością.

Kiedy chcemy osiągnąć spokój umysłu, wgląd, albo mądrość, to jest to nami. Ten, który chce to zrobić, to my sami, a więc zarówno podmiot jak i przedmiot to my sami. Także w przypadku zazen, jego przedmiotem jest rzeczywistość, prawda, nirwana czy też prawdziwe ja. Kiedy obserwujemy nasze prawdziwe ja, to jest to jak patrzenie w lustro. Możemy zobaczyć tylko odbicie. Nie możemy zobaczyć samej osoby. Więc tak naprawdę podmiot nie może być widziany. To jest prosta rzeczywistość. Nie możemy zobaczyć naszych oczu. Problemem jesteśmy my sami i nasza intencja zobaczenia siebie samych. Musimy na to bardzo uważać i nasze podejście do tej sprawy. To jest główny punkt w zrozumieniu naszej praktyki.

Praktyka shikantaza – tylko siedzenia jest bardzo unikalna i niezwykła. Nie ma tu przedmiotu obserwacji czy medytacji. Więc tak naprawdę tego typu zazen nie jest medytacją czy też kontemplacją, ponieważ nie ma tu żadnego przedmiotu.

Ważnym jest, aby najpierw intelektualnie to zrozumieć, ale kiedy siedzimy w zazen, powinniśmy o tym zapomnieć i tylko siedzieć. Przypomina to naukę prowadzenie samochodu i jego rzeczywiste prowadzenie. Najpierw poznajemy budowę samochodu i sposoby postępowania. Kiedy jednak prowadzimy, to powinniśmy zapomnieć o tego rodzaju wiedzy i jedynie prowadzić samochód. Podobnie jest z praktyką zazen. Najpierw musimy ją zrozumieć, ale kiedy zaczynamy praktykować, to powinniśmy o tym zapomnieć i tylko siedzieć. Intelektualne rozumienie jest równie ważne co sama praktyka. Jednak kiedy siedzimy w pozycji zazen i kontynuujemy nasze myśli, to przestaje to być zazen. Powinniśmy więc myśleć zanim usiądziemy lub kiedy wstaniemy.

Roshi Uchiyama mówi: „Zazen nie jest ani rozmyślaniem ani spaniem. Praktykowanie zazen, to bycie w pełni żywym i utrzymywanie właściwej postawy zazen”. Rozmyślanie i spanie, czy też jak to ujął Dogen Zenji, otępienie i rozproszenie to dwa główne problemy w zazen. Roshi mówi, że jeśli staniemy się senni w czasie zazen, to nasza energia obniży się i ciało opadnie. Jeśli zaś będziemy podążać za myślami, nasza postawa usztywni się. Pisze: „Zazen nie jest ani byciem bez energii i oklapniętym, ani też bycie napiętym. Nasza postawa musi być pełna życia i energii”. Więc w zazen powinniśmy być przytomni i pełni energii. Zazen nie jest ani spaniem, ani rozmyślaniem, ale po prostu byciem tu i teraz.

Roshi mówi także, że ta postawa nie gonienia za myślami ani nie bycie sennym, jest równie ważna w naszym codziennym działaniu. Porównuje to do prowadzenia samochodu. Jeśli kierowca jest pijany, śpiący czy zdenerwowany, to jest to zbyt niebezpieczne. Bycie zatopionym w myślach podczas prowadzenia samochodu jest również niebezpieczne, ponieważ wtedy nie widzimy, co się dzieje wokół nas.

To dotyczy wszelkiego działania czy pracy. Siła życia nie powinna być ani w zastoju, otępieniu, ani sztywna. Powinna być zrelaksowana, przytomna i rozluźniona. Najważniejszą rzeczą jest to, aby nasza siła życiowa żyła pełnią swego potencjału. Zazen jest najbardziej zwięzłą formą życia, funkcjonującego jako w pełni przytomne, przebudzone życie.

Praktyka, która bezpośrednio i w sposób czysty wyraża to życie, jest najważniejszą sprawą i jednocześnie ogromnym wyzwaniem. Nie jest to łatwa sprawa. Trzeba być naprawdę uważnym, nie być zatopionym w myślach ani śpiącym. Wtedy możemy być świadomi tego, co dzieje się wewnątrz i na zewnątrz nas. Jest to naprawdę trudne, ponieważ chcemy znać efekt czy też rezultat, jaki z tego uzyskamy. Jeśli myślimy o zysku, wtedy nasze zazen staje się znowu przedmiotem, mną i innymi, podmiotem i przedmiotem, czymś oddzielonym. Nie możemy tego zobaczyć. Możemy jedynie to robić.

Żeby coś zrozumieć, musimy użyć języka. Podstawową funkcją języka-myślenia, używającego słów i koncepcji, jest oddzielenie. A więc istnieje sprzeczność pomiędzy naszym zewnętrznym życiem, które jest jednym ze wszystkimi istotami, a myśleniem. Nawet jeśli myślimy o tym, że jesteśmy jednym ze wszystkimi istotami, to nadal jest to jedynie sfera myśli czyli oddzielenia. Nie ma możliwości, aby być jednym za pomocą słów. W zen próbuje się to obejść używając dziwnych wyrażeń typu „nie dwa”. Dlatego wyrażenia buddyjskie czy zen, mają formę paradoksów lub formę negatywną. Jedynie poprzez zanegowanie myślenia czy intelektu możemy wyrazić rzeczywistość sprzed podziału na podmiot i przedmiot.

Kiedy nasz rozróżniający umysł próbuje zrozumieć, czemu służy zazen, wtedy zazen staje się przedmiotem, a my podmiotem. Jeśli patrzymy na to w ten sposób, to już myślimy. Jest to naprawdę problemem. W zazen nie ma ani obserwowania ja, ani oceniania ja. Musimy wyjść poza to podzielenie na podmiot-przedmiot.

W „Otwieraniu dłoni myśli” Roshi pisze: „Kiedy praktykujemy zazen, nie powinniśmy ani spać, ani być złapanym przez własne myśli. Powinniśmy być bardzo przytomni, przebudzeni, utrzymując właściwą postawę naszym ciałem i kośćmi. Czy możemy to kiedykolwiek osiągnąć? Czy jest w tym coś takiego jak odniesienie sukcesu? To jest punkt, w którym zazen staje się nieuchwytne”.

Nie możemy go zmierzyć lub zobaczyć. Nie możemy powiedzieć: „Moje zazen się polepsza”. Jeśli mówimy w ten sposób, to już myślimy i to nie jest zazen. Tak samo jest, kiedy śpimy. Przesypiamy prawie jedną trzecią życia, jednak nie możemy powiedzieć „Teraz śpię”. Możemy powiedzieć, że chce mi się spać. Jeśli mówię, że śpię, to tak naprawdę nie śpię. Zazen jest takie samo.

Roshi Uchiyama pisze: „W zazen musimy zmierzać w kierunku właściwej postawy, jednak nigdy nie osiągamy tego. W każdym razie osoba praktykująca nie powinna nigdy postrzegać, czy to osiąga, czy nie”. Jeśli to postrzegamy, to już myślimy i jesteśmy poza tym. Kiedy jesteśmy u celu, to nie ma postrzegania. Po prostu siedzimy.

Roshi mówi dalej: „Jeśli osoba praktykująca zazen myśli, że nieźle jej idzie lub, że jest u celu, to jedynie myśli, że jej zazen jest dobre, a tak naprawdę oddzieliła się od rzeczywistości zazen”.

Jednak to jest to, co wszyscy chcemy robić. Chcemy być pewni, że nasze zazen jest właściwe. Chcemy być pewni, że to jest dla mnie dobre, że ta praktyka jest czymś znaczącym dla mojego życia. Dopóki nie uwierzymy w to, czy też nie myślimy w ten sposób, jest czymś naprawdę trudnym praktykować zazen. A więc zanim usiądziemy musimy naprawdę spróbować zrozumieć tą sprawę.

Roshi mówi, że dopóki mamy cel, możemy się na niego kierować. Co jednak kiedy wiemy, że nie ma celu, kto w takim razie podejmie próbę, aby trafić? Wydaje mi się, że wszyscy wiemy, dlaczego musimy siedzieć jedynie celując bez trafienia w cel. Ponieważ osoba celująca i cel są tą samą rzeczą.

Nie jest to tylko prawdziwe dla zazen. Powiedzmy, że biegniemy. Bieg i osoba biegnąca są jedną rzeczą. Czym może być zazen, jeśli nie tą osobą? Ta osoba jest sama w sobie zazen. A czym jest zazen, jak nie tą siedzącą osobą ? Zazen i siedząca osoba naprawdę jest jedną rzeczą. Nie ma oddzielenia. Jednak kiedy wyjaśniamy, to musimy powiedzieć, że „praktykuję” zazen. W tym przypadku jest to pojęcie nas, oraz pojęcie działania siedzenia w zazen. W rzeczywistości nie ma żadnego działania bez osoby, ani żadnej osoby bez działania.

Nasze zazen oparte jest na istocie buddyzmu mahajany – pustce. Pustka oznacza brak ja i innych. Wszystko jest połączone jako jedno. Wszystkie istoty są ze sobą połączone. Wszystkie istoty są współzależne. Nie ma oddzielenia pomiędzy podmiotem i przedmiotem, szczególnie w zazen. Podmiotem jest ta osoba i przedmiotem także ta osoba.

Praktykujemy zazen ciałem i umysłem, ale nie możemy praktykować, jeśli o tym nie myślimy. Jesteśmy tu, ponieważ chcemy siedzieć i uważamy, że siedzenie jest dobre. Przyjechałem tu siedzieć z wami i powodem tego jest to, że uważam zazen za coś dobrego do praktykowania. Nie myśląc nie możemy podjąć żadnego działania. Kiedy jednak zdecydujemy się na coś, powinniśmy działać będąc uważni z chwili na chwilę.

Jest takie powiedzenie Zen: „wybić dno wiadra”. W zazen dno naszych myśli odpada. Przypomina to wodę przelewającą się przez sitko. Musimy przebić się przez dno wiadra. Jednak dla Roshiego Uchiyamy zazen nie jest metodą do przebijania się do czegokolwiek. Zwykle myślimy, że jest. Praktykujemy w celu osiągnięcia pewnego poziomu umysłu wolnego od myślenia. Jeśli nasze zazen oznacza wybicie dna wiadra, wtedy istnieje cel. W tym tkwi problem. Jednak jest to powszechny pogląd na Zen, że musimy przebić się przez nasze myślenie, a zazen jest metodą do tego służącą. Jeśli praktykujemy w taki sposób, mamy cel i podstawą naszej praktyki jest trafienie w ten cel, czyli przebicie się przez nasze myślenie. Jest to sprzecznością. Siedzimy pośrodku tej sprzeczności we właściwej postawie nie myśląc i nie śpiąc.

Nie ma żadnego celu, żadnego sposobu, w jaki możemy ocenić, czy nasze zazen jest dobre, żadnego sposobu, aby upewnić się, czy ta praktyka jest dla nas dobra, czy nie. To jest ta podstawowa sprzeczność w naszym zazen. Siedzimy pośród tej sprzeczności. To nasza praktyka. Chociaż celujemy, to nigdy nie możemy zobaczyć, czy wcelowaliśmy. Po prostu siedzimy pośród tej sprzeczności, która jest czymś absurdalnym, jeśli myślimy o niej naszymi małymi umysłami.

Roshi Sawaki był nauczycielem mojego nauczyciela. Jednym z jego najsławniejszych powiedzeń było: „Zazen nie służy do niczego”. Trudno jest sprzedać coś, co niczemu nie służy. To jak sprzedawanie powietrza. Kiedy praktykujemy tego rodzaju zazen i tylko siedzimy, jakże nieusatysfakcjonowani i zagubieni możemy się czuć. Nasze zazen nie jest łatwą rzeczą.

Istnieje wiele różnych tradycji w buddyzmie. Tradycja therawady w Tajlandii, Birmie i Sri Lance. Szkoły mahajany w Chinach, Korei, Japonii i Wietnamie oraz tradycja wadżrajany w Tybecie. Każda szkoła ma swoje podejście do medytacji oraz pogląd, co oznacza praktykować medytację. W buddyzmie zręczne środki są czymś ważnym. Te różne ścieżki są uważane za zręczne środki, aby zachęcić ludzi do kontynuowania praktyki. Nauczyciele i nauki pokazują pewnego rodzaju cel, który zachęca do praktyki i kiedy uczeń osiągnie pewien poziom, nauczyciel pokazuje kolejny cel. W taki sposób uczeń praktykuje poprzez zachęcanie. Takie jest też znaczenie poziomów w buddyjskiej praktyce. Jednakże zazen Dogena Zenji  jest bardzo unikalne. Nie używa on tego rodzaju zręcznych środków. Przypomina ono kogoś wrzuconego do oceanu, kto nie umie pływać, bez instrukcji krok za krokiem. Pośrodku oceanu Dharmy musimy się nauczyć pływać sami. Kiedy praktykujemy w taki sposób, niemal w każdej chwili mamy poważne problemy. Musimy stale zapytywać siebie, co robimy i czy nasza praktyka zmierza we właściwym kierunku, czy też nie.

W praktyce soto funkcja nauczyciela różni się od tej w szkole rinzai. W rinzai nauczyciel i uczeń siedzą zwróceni twarzami do siebie. Nauczyciel zadaje pytanie i uczeń odpowiada. W naszej praktyce nauczyciel nie siedzi odwrócony do ucznia. Roshi Uchiyama mówi: „Nigdy nie siedzę odwrócony w kierunku uczniów i nie obserwuję ich, lecz siedzę twarzą w kierunku buddhy”. My także siedzimy twarzą w kierunku buddhy. Jako praktykujący musimy kroczyć na swoich własnych nogach w tym samym kierunku, co nasz nauczyciel.

W naszej praktyce nie ma celu. Nie czujemy się z tym bezpiecznie. Roshi Uchiyama mówi, że to najważniejsza i najcudowniejsza część naszej praktyki. Kiedy jesteśmy pomieszani i brak nam poczucia bezpieczeństwa, jest to najlepsza rzecz: „To małe głupie ja łatwo staje się usatysfakcjonowane i zadowolone z siebie. Musimy zobaczyć to zadowolenie takim, jakie jest, jako kontynuację myśli naszego głupiego ja”. Jeśli czujemy się usatysfakcjonowani, powinniśmy zapytać się, czy robimy właściwą rzecz, czy też nie. Kiedy robimy rzeczy w oparciu o moje myślenie, moje pożądanie, nawet jeśli jest to pożądanie oświecenia, bycia wolnym od egocentryzmu, siebie samych, to jest tu u podstawy sprzeczność. To pożądanie czy też aspiracja, która zmusza nas do praktyki, jest w pewnym sensie przeszkodą w praktyce. Celem buddyjskiej praktyki jest bycie wolnym od ego. Jednak nasze pożądanie bycia wolnym od ego wychodzi z ego. Jak możemy wyjść poza to pożądanie, czy nawet stać się buddhą?

To jest podstawowy punkt w naszej praktyce. Dogen Zenji powiedział, że w naszym zazen powinniśmy porzucić nawet aspirację stania się buddhą. I to jest znaczenie terminu shikan taza – tylko siedzenie. Kiedy praktykujemy w taki sposób, jedynie celując lub puszczając nawet aspirację bycia oświeconym, to stan buddhy już tam jest. Kiedy praktykujemy to puszczanie, wtedy natura buddhy jest prawdziwie ukazana. Kiedy porzucimy nasz chcący umysł, wtedy nasza prawdziwa siła życiowa pojawia się i jest aktualizowana.

Kończy mówiąc: „Dokładnie w tym momencie, kiedy nasze małe, głupie ja pozostaje niezaspokojone lub całkowicie pomieszane, funkcjonuje to niezmierzalne naturalne życie poza myślą tego ja. Dokładnie w chwili, kiedy stajemy się całkowicie zagubieni, zaczyna działać to życie i aktualizowana jest moc buddhy”.

To jest naprawdę ważny punkt.  Miejcie go na uwadze, kiedy praktykujecie lub czytacie buddyjskie teksty. Wtedy odkryjecie, co to znaczy. I proszę nie rozmyślajcie o tym, kiedy siedzicie w zazen.

shohaku


Tags: zen

Home