Home

Tags: ux

Czym skorupka nasiąknie

Skróciak: co myślę o nauce UX i czego się uczyć, żeby nie zgłupieć do końca.

Ziomale na Fejsie piszą do mnie pytając, jak uczyć się UX. O UX. Startując. Kiedy wiedzy nie ma jeszcze, nie ma doświadczenia, ale serducho rośnie na myśl o zanurzeniu się w tą całą zupę. Postanowiłem więc napisać posta o tym, czym - moim zdaniem - powinien zainteresować się (dobry) przyszły projektant UX.

Od razu chciałem zaznaczyć, że będzie kontrowersyjnie. Lecim na Szczecin.

Jeśli interesujesz się UX, zacznij interesować się innymi dziedzinami działalności twórczej. Wybierz sobie jakąś dyscyplinę sztuki. Malarstwo, fotografię, pierdzenie synchroniczne - cokolwiek, co otworzy twoje oczy na świat. Ja wybrałem fotografię bo cały czas na coś się gapię. Dużo czytaj. Nie pożeraj kolejnych książek z branży UX, tylko literaturę klasyczną i współczesną, komiksy, magazyny ilustrowane, książki kucharskie - wszysko, co chcesz, tylko nie tomiszcza wydawane nałogowo przez kowbojów z Zachodu. Zrobisz to po to, żeby zainteresować się rzeczywistością, ale i po to, żeby patrzeć na nią przez pryzmat marzyciela-wynalazcy. Potrzebujesz szaleństwa. Normalność w tej pracy prowadzi tylko do zgorzknienia i zanudzenia wszystkich na śmierć. A bycie nudziarzem nie jest cool, ani nawet nie jest praktyczne. I dziewczyny tego nie lubią. Chłopaki też nie.

Jeśli interesujesz się UX i uważasz, że potrzebujesz podstaw, poznaj internet od kuchni. Poczytaj starego Jeffreya Zeldmana i zrozum, co oznaczają związki pomiędzy treścią a prezentacją. Możesz nawet sięgnąć po jakiegoś antycznego Nielsena, ale tego czytaj z przymrużeniem oka. Od czasów jego jaskiniowych wypraw sporo się zmieniło. Jedną z niewielu nowych i dobrych książek w temacie UX i Service Design jest ‘This is service design thinking’ - pożycz sobie gdzieś; innymi głowy sobie nie zawracaj, bo jeśli nie zrozumiesz, że UX to nie tylko prototypowanie i testy z użytkownikami od początku, to potem będzie gorzej.

Naucz się myśleć strategicznie - nie tylko o tym, czego (myśli, że) chce użytkownik ale i o tym, czego potrzebuje organizacja klienta. Nie dawaj sobie wmówić, że potrzeby użytkownika to jedyne, co dobry design zaspokajać powinien. Dobry design łączy potrzeby biznesu z tymi użytkownika i tworzy most pomiędzy jednymi a drugimi. Inaczej jest kupkę warty.

Spędzaj czas z ludźmi. Programistami, kredkami, łaź na imprezy branżowe, słuchaj. Siedząc na kiblu i czytając o Dodzie na swoim Androidzie miej świadomość tego, jak konsumujesz informacje. Zwracaj uwagę na interakcje w przestrzeni publicznej i w internecie. Zastanawiaj się, dlaczego znów wkurzył cię koszyk bez widocznego “Płacę”.

Jeśli chcesz sformalizować swoją edukację na temat UX, to daj se luz i pieniądze wyrzucone w błoto uczelniane właduj w staż. Pojedź gdzieś za granicę - w Europie najlepiej w Niderlandy lub do Niemiec - i ubłagaj kogoś, żeby pozwolił ci poasystować przy choćby najmniejszych projektach, nawet za darmo, w czasie, kiedy zjadasz oszczędności. Wykorzystaj znajomości. Na uczelnię nie idź, bo otrzymasz nic nie warty dyplom na który i tak nikt nie będzie patrzył (nikt w porządnej i wartej świeczki firmie). Chyba, że masz bogatych starych i stać cię na studia z architektury, projektowania przemysłowego, sztuki albo czegoś podobnego na jednej ze skandynawskich uczelni.

Ucz się języków. Angielskiego i najlepiej jakiegoś innego, wybierz sobie dowolny. Zrozum, jak działa język i naucz się dobrze pisać. Naprawdę. Nie ma nic gorszego niż projektant UX, który nie umie pisać. Paskudztwo. Ach, i naucz się pisać w procesorze tekstu takim jak Word - ze zrozumieniem struktury dokumentu. Pomoże ci to w pojęciu zasad dostępności (accessibility), a bez tego będziesz dupą, a nie UXem. Solennie obiecuję.

Jeśli naprawdę ciśnie cię w kierunku technologicznym, zrozum - powtarzam: zrozum, a nie tylko naucz się używać! - html i css. Liźnij Axure, ale potem o nim zapomnij, bo żadna porządna organizacja tego klocka już nie używa, a jeśli używa, to szybko przestanie, kiedy obudzi się z ręką w responsywnym nocniku. Jeżeli jesteś jednym z tych hardkorowców, co mają w głowie kalkulator, poznaj dobrze JavaScript i obczaj projektowanie obiektowe. Na tyle tylko, żebyś wiedział, jak jego model łączy się z architekturą informacji i dlaczego jabłko nie pada daleko od jabłoni. Architekturę informacji poznawaj obserwując świat dookoła, a nie przegryzając się przez arkusze Excela czy łajerfrejmy. Na to będziesz miał czas.

A jak już dowiesz się tego wszystkiego i poczujesz się na tyle mocny, żeby spróbować sił w tym biznesie, to znajdź jakąś juniorską pracę i gryź, nie ustawaj, pchaj do przodu i słuchaj, słuchaj, słuchaj, zamiast mówić. W międzyczasie czytaj o technikach perswazji i interakcji grup. Rośnij w siłę i w wiedzę.

Następnie zapisz się na parę fajnych grup dyskusyjnych i słuchaj dalej lub nawet zacznij się odzywać. Zatrudnij się w jakiejś korporacji, której wydaje się, że ogarnia agile i zrozum szybko, że tak nie jest. Potem się zwolnij i zostań konsultantem na długi czas, co pozwoli ci doznać nieco różnorodności.

Zadawaj niewygodne pytania i udzielaj niewygodnych, ale szczerych odpowiedzi. Uśmiechaj się, myj zęby i miej czyste paznokcie. Wychodź z domu i nie siedź przed komputerem w weekendy. Będzie dobrze. Darz bór.

P.S. Nie było mnie trochę długo - przyznaję, zapuszczam się, razem z pseudo-hipsterską brodą, pogrążając się w czynnościach alternatywnych. Obiecuję, że się poprawię. Mea culpa i tak dalej.


Tags: ux

Home