Od dłuższego czasu jestem zdania, że makiety tworzone przez UX Designera mają sens tylko w dwóch przypadkach:
Albo są szybkimi szkicami rysowanymi na kartce, tablicy, czy flipcharcie – i wtedy cała praca związana z przejściem od idei do finalnego projektu interfejsu spada na projektanta graficznego.
Albo UX Designer tworzy makiety, które są prawie jak wstępny projekt graficzny. Tzn. że interesuje go to, jakie mamy visuale, kolory, siatkę, realną treść i copy. Próbuje wyobrazić sobie końcowy efekt, może przepracować pewne problemy graficzne we współpracy z projektantem graficznym już na makiecie. To nic, że jego projekt (z pewnością) wizualnie wygląda amatorsko i słabo na swojej drodze do kosza. Ale jesteśmy w zupełnie innym punkcie wyjścia do dyskusji, jeśli chodzi o wizję i oczekiwania.